niedziela, 27 stycznia 2013

stracone miłość? a może czas na tą prawdziwą? cz 4

-Już jesteśmy-krzyknął marchewkowy rzucając się na kanapę .
Niall podbiegł do ciebie i pocałował w policzek a ty napawałaś się mieszanką jego perfum. Oderwał cię hałas dochodzący z pokoju wyżej weszłaś na górę by zobaczyć co się stało i co tam zastałaś? Hazze i Lou robiącego tor na korytarzu ze śmietany ,czekolady itp.
-emm....okej mogę wiedzieć co tu się dzieje ?-zapytałaś
-no a co nie widzisz bawimy się -powiedział dziecięcym głosem lokers na co Loui zaczął brechtać .
-nie wnikam , ale Liamowi to się raczej nie spodoba...-dodałaś kierując się w stronę schodów
-czy ktoś mnie wołał? -zapytał daddy , wchodząc po schodach
-lepiej tam nie idź Li-powiedziałaś śmiejąc się .
-dlaczego ?-zapytał i kierował się ku długiemu korytarzowi
Gdy Liam wszedł do pomieszczenia zrobił się cały czerwony , i zobaczył chłopaków tarzających się w mieszance różnych dodatków deserowych.
-że co?! co to nie?! Harry ty? kara na randki i koty! Louis ! kara na paski,szelki i marchewki do odwołania!
-nie tato nieeee! tylko nie marchewki proszę!-mówił pasiasty , prawie płacząc.
-mogliście pomyśleć zanim to zrobiliście a po za tym zacznijcie uciekać bo jak Niall zobaczy co zrobiliście z jego jedzeniem to nie ręczę....
Harry spojrzał na Lou i potem na Li , szybko się zebrali i na wszelki wypadek zamknęli pokój . Chwile potem słyszeli tylko krzyki żarłoka dobiegające z pola zabawy
-Cooo?! czy to moje maleństwa nie!!!! kto to gadać ! kto zbezcześcił moje jedzenie!
-To Lou i Hazz - powiedział Zayn wyłaniając się z pokoju obok.
-zabije !
Niall już miał iść do pokoju chłopaków kiedy zatrzymałaś go i powiedziałaś ,że masz ochotę gdzieś się przejść. Chłopak bez wahania ruszył w stronę drzwi a ty za nim . Szliście po ulicach Londynu w świetle księżyca . Usiedliście na ławce nad zamarzniętym jeziorem i wtedy przypomniało ci się , że ostatnio siedziałaś tu kiedy Krystian z tobą zerwał...wstałaś jak oparzona z ławki a Nialler cie pociągnął za rękę i powiedział
-już nikt cię nie skrzywdzi ...a na pewno nie ja ...ale jeżeli nie chcesz tu siedzieć ja to uszanuję i możemy wrócić do domu ...
-jeżeli możemy to tak
Horan wstał z ławki i powolnymi krokami kierowaliście się ku domu . Przed nim pocałowałaś Nialla i dodałaś :
-tak długo na ciebie czekałam , tak długo czekałam na kogoś kto mnie nie skrzywdzi kto będzie zawsze gdy będę go potrzebowała ...-po policzku chłopaka spłynęła łza którą szybko starłaś.
Weszliście do domu i zobaczyliście Lou siedzącego na ziemi z marchewkami i trzymającego wszystkie swoje szelki i bluzki w paski w rękach .Zaczęliście się śmieć ale to nie był koniec bo Harold stał z dwoma telefonami z jednego dzwonił do dziewczyn pytając o kolację na następny tydzień a z drugiego telefonował do schroniska aby zapytać czy są małe kotki. Gdy zakończył rozmowę usiadł na kanapie i nagle zaczął krzyczeć:
-będę mieć kotka hueueuee i jak coś następny tydzień jestem zajęty bo codziennie mam randki haha.
-uuu widzę , że nasz Liam wymiękł i zakończył kare?
-no bo ja tak nie mogę popatrz jeżeli moje dzieci są szczęśliwe to ja też -powiedział udając dumnego, na co wszyscy zaczęliście się śmiać...
Razem z Niall'em udałaś sie do pokoju i poszłaś wziąć prysznic a następnie wskoczyłaś pod kołdrę i czekałaś na swojego boy'a . Gdy przyszedł położył się obok ciebie pocałował w czoło i przytulił mocno jakby trzymał w ramionach cały swój świat ....po chwili odpłynęłaś w objęcia morfeusza .


Wybaczcie że długo nie dodawałam ale nie miałam weny ale obiecuje że to nadrobię /Horanowa

1 komentarz:

  1. Zajebiste *____*
    Hahaha Lou, Hazz, Zayn, Liam i Niall (xD) mnie rozwalają xD
    Nialler musi być na prawde zakochany skoro zrezygnował z ukarania chłopaków :D
    Pisz szybko dalej ;*
    Pozdrawiam i życze duuuużo weny ;*

    OdpowiedzUsuń